Niestety pierwszy gar nie ożył...
Zastanawiam się, czy jedynym ratunkiem jest wykręcenie świecy i wygrzanie/wymiana...
Czy jest szansa, że jak go przepale i przejadę kawałek to się uleczy??
Generalnie nie lubię rozbierania plastików... Za każdym rozebraniem pojawiają się nowe pęknięcia lakieru lub ślady demontażu
Jednak już nie oryginalny lakier...
Jak sądzicie?? Jest sens czekać i próbować, czy rwać plastiki
