przez FenixxPl » poniedziałek, 11 lipca 2011, 17:22
Cześć panowie,
Mam następujący problem ze swym jajkiem.
Dziś byłem zatankować moto, po czym trochę jeszcze pojeździłem aż nadszedł moment powrotu do bazy.
Coby nie mówić, wszystko było ok, silniczek chodził jak żyleta.
Po kilku godzinach postoju ponownie stwierdziłem, że trzeba by się przewietrzyć no więc odpalam jajko i zonk, obroty falują ( przy puszczonej manetce ) od 1,5k obrotów aż do gaśnięcia. Myśląc, że może wężyk z paliwem się troszkę przytkał czy coś przegoniłem moto trochę po okolicznych "szosach" pod czerwone pole, dając się oczywiście najpierw silnikowi rozgrzać, niestety nic to nie pomogło, nawet zatrzymując się (np. pod światłami) moto potrafi zgasnąć...
Przy kręceniu żadnych problemów, bardzo ładnie można było dojść do 11 tysięcy obrotów, problemy jedynie na obrotach niskich.
No i teraz pytanie do was forumowi mechanicy, cóż począć, by zuzka zaczęła chodzić jak normalnie?
Filtr powietrza był wymieniany z miesiąc temu, więc to nie jego wina.
Wydaje mi się, że może to być wina zatankowanego dziś paliwa, ale nie jestem pewien tego, no i co w takim przypadku, wyjeździć je, czy spuścić z baku?