Witam kolegów i koleżanki

. Dzisiaj(16.02.2017) nie wytrzymałam i poszłam obudzić moje jajko po zimnie i co się okazało ...... Miała mały problem z odpaleniem ale to chyba normalne po zimnie jednak motorek stał na centralnej i zauważyłam że obrotu falują nie dużo ale jednak. Musiałem wyjść do sklepu i zostawiam motor na chodzie nie było mnie raptem 5 nim gdy wróciłam to silnik nie pracował jak by ktoś go normalnie zgasił, ale niestety nie. Odpaliłam znowu i to samo czyli obroty falują delikatnie i spadają do zgaśnięcia silnika. Zauważyłam, że jak dodaję gazu to nie zawsze się wkręca od razu (jakby była jakaś dziura w mocy). Drugą rzeczą jaką zauważyłam to że jak jest zimny do dłużej chodzi zanim zgaśnie (po zagrzaniu szybciej gaśnie) i jeszcze takie coś zauważyłam że jak jest zimny to mniej dymi z rury niż po zagrzaniu. Wiecie co może boleć moją suzi

. Wydaje mi się że to gaźniki może dysza od wolnych obrotów, synchronizacja było robiona we wrześniu tamtego roku. Może tak się dziać przez paliwo że stało tyle i już nie ma właściwej ilości oktanów ?. Falowanie obrotów może być spowodowane przez świece bo w sumie ja jeżdżę od lipca zeszłego roku i nie wymieniałem świec i nie wiem kiedy były wymieniane.. Może dłuższa przeszkala pomogła by może się się coś tam odetkało hehehhe. Co to może być bo was tylko moja nadzieja
