Miałem niedawno taki nietypowy problem, który rozwiązałem, także podzielę się - może komuś się przyda.
Problem dotyczył Suzuki GSX 600 F - rok produkcji 2000.
Tego dnia odpalałem motocykl jak zwykle, tzn. przekręciłem kluczyk w stacyjce, wszystko było prawidłowo, kontrolki się świeciły. Otworzyłem ssanie i włączyłem przycisk zapłonu. Po uruchomieniu startera rozrusznik normalnie zakręcił, trochę motor prychnął w rurę (jak temperatura otoczenia jest powyżej 20 st. C, to jest to znak, żeby odpalać bez ssania). Także zamknąłem ssanie, kontrolki dalej normalnie świeciły, więc nacisnąłem powtórnie przycisk rozrusznika i cisza, nie zakręcił w ogóle. Przekręciłem kluczyk w stacyjce na OFF, następnie znowu na ON i wtedy już żadna z kontrolek nie świeciła. Objaw był taki, że przy kluczyku w stacyjce w pozycji OFF działał tylko zegarek (prawidłowo), a po przekręceniu kluczyka w pozycję ON żadna z kontrolek się nie świeciła i gasł zegarek.
Pierwsze co zrobiłem, to zmierzyłem napięcie na akumulatorze - wskazywało 12,97 V, czyli 100 % naładowania.
Teraz mała dygresja: akumulator 12V przy 100 % naładowaniu powinien mieć 13V, i analogicznie przy 75 % naładowaniu ma 12,75 V,
przy 50 % naładowaniu ma 12,5V, 12V to akumulator rozładowany do zera. Nie powinno się dopuszczać do spadku napięcia poniżej 12,4V, jeżeli nasz akumulator ma 12,4V lub mniej należy go wyciągnąć z motocykla i doładować prądem o wartości 10% pojemności akumulatora. Czyli akumulator o pojemności 8Ah ładujemy prądem 800 mA przez ok. 8 godzin.
Przy odłączaniu akumulatora od motocykla należy przyjąć zasadę, że najpierw odłączmy klemę (-) minus, a następnie (+) plus.
Przy podłączaniu akumulatora odwrotnie - najpierw plus potem minus.
Koniec dygresji.
Także na logikę, skoro akumulator miał prawie 13 V, a problem wyniknął przy odpalaniu to doszedłem do wniosku, że może to być przekaźnik rozrusznika (starter relay).
Wyciągnąłem z motocykla akumulator i przekaźnik rozrusznika (znajduje się pod lewą owiewką poniżej baku). Gdyby ktoś miał problem z przekaźnikiem rozrusznika to podaję jak sprawdzić czy jest sprawny.
SPRAWDZENIE PRZEKAŹNIKA ROZRUSZNIKA (STARTER RELAY):
1. Odłączyć klemy od akumulatora (najpierw minus, potem plus).
2. Zdjąć z przekaźnika plastikową osłonę, pod którą znajdują się 2 główne bezpieczniki 30A (jeden z nich jest jako rezerwa - nie podłączony).
3. Odłączyć wtyczkę znajdującą się między bezpiecznikami.
4. Odłączyć 2 wyjścia przekaźnika (charakterystyczne złotawe przewody) jeden z nich prowadzi do plusa akumulatora a drugi do rozrusznika.
5. Sprawdzić oporność cewki poprzez podłączenie omomierza wyskalowanego w omach x1 do dwóch styków znajdujących się w miejscu wtyczki, którą odłączyliśmy w punkcie 3. Czyli patrząc na przekaźnik od strony dużych śrub, do których był podłączony do jednej plus akumulatora a do drugiej rozrusznik, podłączamy jeden przewód omomierza do lewego a drugi do prawego styku znajdujących się najbliżej nas - najbliżej dwóch dużych śrub. Wynik jaki powinniśmy otrzymać to 3-6 omów. Jeżeli omomierz pokazuje nieskończoność, to znaczy, że cewka jest uszkodzona.
6. Następnie sprawdzamy czy przekaźnik działa, czyli czy zwiera się. W tym celu podłączamy omomierz do dużych śrub przekaźnika i podajemy kabelkami napięcie z akumulatora na cewkę. Czyli podłączamy kabelki do wyciągniętego z motocykla akumulatora, a następnie te kabelki do styków cewki (tych do których podłączaliśmy omomierz w punkcie 5). Powinniśmy usłyszeć stuk w przekaźniku, to znaczy że przekaźnik się zwarł, czyli omomierz podłączony do zacisków przekaźnika powinien pokazać przejście.
Uwaga: Nie należy podawać napięcia z akumulatora na cewkę na dłużej niż 5 sekund, ponieważ można doprowadzić do uszkodzenia przekaźnika.
W moim przypadku po wysterowaniu przekaźnika z akumulatora jak w punkcie 6. omomierz na zaciskach przekaźnika cały czas pokazywał nieskończoną rezystancję, mimo że słychać było stuki z przekaźnika, czyli że przekaźnik działał. Zastanawiało mnie to, że cały czas przekaźnik był rozwarty i nie chciał się zewrzeć. Stwierdziłem, że uszkodzony jest przekaźnik, co było BŁĘDNĄ diagnozą.
Podjechał do mnie kolega i podłączyliśmy akumulator (o tych samych parametrach) z jego motocykla do mojego. Wszystko zaczęło działać, po przekręceniu kluczyka zapaliły się kontrolki i motocykl odpalił od pierwszego strzała.
Także mimo, że napięcie na akumulatorze było prawidłowe, to jednak akumulator był uszkodzony (najprawdopodobniej zasiarczony) i nie miał wystarczającej siły elektromotorycznej żeby wysterować przekaźnik i nawet utrzymać kontrolki i zegarek.
Czyli winowajcą okazał się akumulator a nie przekaźnik rozrusznika.
Mam nadzieję, że mój wywód był dla Was zrozumiały i może komuś się przyda przy podobnym problemie.
W manualu do Suzuki GSXF jest w dziale elektrycznym fajnie opisane sprawdzenie przekaźnika rozrusznika z czytelnymi zdjęciami i schematami.
Pozdrawiam.
