przez Miksol » niedziela, 7 czerwca 2015, 19:13
To jeszcze raz. Alternator w imbryku posiada dwa przewody :
1 - ładujący -> idzie w prost do akumulatora i bezpośrednio go ładuje
2 - wzbudzenie -> idzie do stacyjki i z niej także do akumulatora... tyle, ze jest to przewód kontrolny...
Problem pojawia się na tym drugim, a efekt problemu na pierwszym.
Stara stacyjka generuje opór, który potrafi zbić z napięcia nawet o 1 do 2V.
Alternator "widzi" 14,4V, ładując tak na prawdę 16V...
Oczywiście winny może być klasycznie regulator napięcia, choć jak czytam po forum, bardziej popularna jest awaria "stacyjkowa".
Naprawa polega na małym "oszustwie" z użyciem przekaźnika.
Prąd ze stacyjki (który szedł do wzbudzenia), wykorzystujemy do zasilania cewki przekaźnika, drugi biegun klasycznie do masy. Przewód od wzbudzenia, podłączamy do jednego bieguna przekaźnika, drugi biegun prosto do akumulatora.
Oczywiście spadek po stacyjce pozostaje, ale przekaźnik ma tak dużą tolerancję, że volt, czy dwa nie robią mu różnicy. Po przekręceniu stacyjki przekaźnik zostaje sklejony, a napięcie bezpośrednio z akumulatora puszczone do wzbudzenia...
Koszt znikomy - przekaźnik ok 10zł, gniazdo przekaźnika ok 6zł, oczka do akumulatora 1zł
Czy się opłaca?? Jak patrze na akumulator, który po roku (1200km) o wartości 100zł trafił do śmieci - opłaca się.
Na ten sezon wykonałem patent i zakupiłem solidny akumulator Exide AGM.
Efekt - po miesiącu stania pali na dotyk...
GSX750F - sprzedany. Nadszedl czas Hondy Transalp...