Tutaj zapodaje link do jednego z testów w rodzimej prasie motocyklowej:
http://serwisy.gazeta.pl/motocykle/1,59 ... rola_.html
Osobiście stwierdzam że motocykl idealnie wpasował się w moje potrzeby, czyli uniwersalność pod tytułem dużo jazdy we dwoje troche samemu, mniej ale zawsze po mieście i dużo średnich tras popołudniowych i mam nadzieje na więcej w przyszłym sezonie długich wypraw. Mój styl jazdy charakteryzuje się srednimi prędkościami przelotu oraz ciągniecie sprzętu od dołu bez efektownych redukcji i pałowania na maksa(dobra troche ściemniam czasem sie troche zapominam). Co do jazdy we dwoje to czytałem opinie że jak na taką pojemność to mało czuć na pokładzie pasażera. Opinia ta zaraz została szeroko skomentowana przez użytkowników banditów 650, że to nie prawda, że na banditach z tym samym silnikiem druga osoba mocno daje sie we znaki. Doszukałem się ostatnio jakiegoś testu bandita i porównałem go z testem gsx650f i sie okazało, że te motocykle jednak sie troche różnią osiągami, nie znacznie ale zawsze. W moim odczuciu (troche nie obiektywnym gdyż wcześniej jeździłem VF500C a tam było bardzo czuć drugą osobe nie tylko w osiągach) pasażera czuć tylko przy hamowaniu, siedzonko jest dość pochylone i pasażer ciągle spada na kierowce. Co do osiągów niewiele się pogarszają, a prowadzenie jest niemal nie zmienione co było dla mnie najważniejsze.
Moc w takim układzie mamy częściowo omówioną. Należy dodać, że motocykl nie był tworzony z myślą o rakietowych osiągach i nie jest rowerem z silnikiem jak to maja wszytkie nowe sporty, jest to motocykl w moim odczuciu doskonały jako sport- turystyk. Powiem tak sport może i was wyprzedzi ale wam nie ucieknie, zaryzykuje stwierdzenie iż wprawiony kierowca gsx650f w starciu z każdym sportem 600 na krętej drodze - zrobi sporta bez wiekszego problemu. Czyli mocy jest pod dostatkiem, ładnie ciągnie od dołu, może nie jest to rakieta na 6 biegu z 40km/h ale równo, płynie i bez szarpnieć. Należy podkreślić, że w dzisiejszej tendencji pogoni za pojemnością 650 to niby juz mało. Podałbym to w dyskuje. Nie jeźdze od wczoraj a uważam że spokojnie mi to wystarczy mimo częstej jazdy we dwoje. Myśle że problem pojemności polega na tym, że każdy chce wiecej i wiecej a mało kto to wykorzytuje i umie to wykorzystać poza długimi prostymi, myśle że takie osoby nawet takiej 650 nie umiałby w pełni wykorzystać bez dłuższego obycia o ile wogole. Nie uważam 600,650 i czym bardziej 750 za małą pojemność, osobom zaczynającym swoją przygodę z motocyklami polecałbym jednak mniejsze motocykle ale nie z powodu mocy czy nawet pojemności tylko z powodu masy, wielkości co przekłada sie w wymierny sposób na nabranie techniki jazdy. Można sobie na pierwsze moto kupic R1 dlaczego nie jezeli ma się czym myślec ok!!!, tylko taka osoba nauczy sie jako tako jeździć i panować nad motocyklem w czasie o drugie tyle dłuższym niż np. 600 a już nie mówie o 500 czy mniej. Uważam że nawet na rok ale warto sobie kupić coś mniejszego. :yeach:
Prowadzenie; nie chce już przedłużać ale powiem że Suzuki w tej kwesti zrobiła niesamowity postęp. Miałem okazje jeździć nowymi modelami Suzuki - pełen respekt. Wszystkie niespodzianki (dobre drogi hehe) i te standardowe rzeczy na naszych drogach nie robią większego wrażenia na nowych Suzach dotyczy to również GSX650F, dla mnie bajka. Nie jest to istynktowne ale lekki przeciwskręt i motocykl jedzie jak po torach. To był jeden z ważnych argumentów za, super prowadzenie.
Wygląd; sprawa gusty ja szukałem motocykla ładnego, obudowanego i masywnego (a nie roweru z silnikiem) a GSX 650F jak dla mnie spełnia te kryteria.
Oj ale sie opisałem :jupi:
----------------------
SOCKO:
Moja opinia będzie bardzo mało miarodajna, ponieważ Suzi to moje pierwsze 2 kółka, a ja jestem świeżo upieczonym posiadaczem prawa jazdy i nie mam doświadczeń z jazdy innymi moto, niż te używane na kursie (czyli Honda CBF 250, Yamaya YZF 250, Suzi GN 250 itd).
Szukając sprzętu na pierwsze moto, chciałem czegoś uniwersalnego, dość ładnego, a jednocześnie takiego, co mi sie nie znudzi po 1 sezonie. Wybór padł na GSX-Fa 650, który mi się podobał odkąd go zobaczyłem w jakiejś gazecie na początku 2008. Dodatkową zachętą był duży upust, jaki dostałem pod koniec roku (sprzęt przyjechał do mnie na Gwiazdkę :-) ).
Zeszły weekend był wreszcie okazją do pierwszej przejażdżki - w sumie przez cały weekend zrobiłem około 200 km, głównie po Wawie i okolicznych drogach. Moto na dotarciu, kierowca też :-)
Wrażenia:
- stabilność - prędkość 110 km/h i nasze dziurawe drogi zupełnie nie robią wrażenia na zawieszeniu. Sprzęt po prostu jedzie przed siebie... Stabilnie, komfortowo.
- łatwość składania sie w zakręty - tutaj się mocno bałem masy (240 kg to 100 kg więcej niż sprzęty którymi jeździłem do tej pory) - i znów zaskok. Delikatny przeciwskręt, moto się pochyla i przelatujemy przez zakręt. OK, na razie to była spacerowa jazda, ale... zero problemów.
- silnik - docieranie, zatem bez wchodzenia powyżej 6 tys obrotów. W tym zakresie w pełni przewidywalne zachowanie, bardzo delikatne, płynne reakcje na gaz. Żadnego szarpania. Krótko przełożona skrzynia. Przy 110 km/h 5.5 tys obrotów na "6". Cichy wydech - pewnie będzie wymieniony przy najbliższej okazji :-)
- heble - nie sprawdzałem skuteczności. Dla mnie ważne - reagują tak jak cały moto - po prostu przewidywalnie, spokojnie.
- owiewka i pozycja za kierownicą - hmmm... przy tych prędkościach, przy których jeździłem nie zauważyłem efektu działania owiewki. Czy w pełni wyprostowany, czy skulony na zbiorniku - wieje tak samo. Do skulenia sie na zbiorniku fajnie byłoby mieć niższą kierownicę. Z kolei do spacerowej jazdy taka kierownica (i pozycja) jest w sam raz.
Podsumowując: na razie jestem po prostu zachwycony, sprzęt w pełni mnie zadowala, jest łatwy w prowadzeniu, nie zaskakuje agresywnym zachowaniem, jest w pełni przewidywalny. Teraz tylko życzę sobie ciepłych dni, abym mógł dalej go poznawać i... mógł uczyć się jeździć.
c.d.n.
------------------
TASMAN:
a mnie zastanawia strasznie jak silniczek nowy daje rade w porownaniu z poprzednikiem 750. Ile nowe Jajko ma KM?
a druga sprawa to ochrona przed wiatrem. W starym Jajku IMO wysmienita. Szczegolnie szerokosc owiewek daje rade.
a pozycja? W starym troche nadgarstki mi dretwieja po ok. 100 km w jednym rzucie
------------------
LOKU:
Nowa 650 ma 86 km i 62 nm. od 0-100 w 3,8 sekundy. Myśle że jest idealnie po środku wczesniejszego jajka 600 a miedzy 750. Wiem napewno, że sztywnosc ramy co przeklada sie na prowadzenie jest o wiele lepsza. Jeżeli chodzi o owiewki to nie moge porownać bo nigdy na dluższa mete nie jeżdźiłem starym jajkiem, ogolnie dają radę, myślę że porownywalnie do wcześniejszych odslon modelu.
