przez Marcin_84 » niedziela, 11 kwietnia 2010, 21:03
Panowie. Mam problem...przeglądam forum, ale nic konkretnego nie znalazłem...
Praktycznie przejechałem pierwszy bak na jajeczku, dolałem drugi i w drogę...i dziwny lot. Podczas jazdy gaśnie mi motocykl...jadę, jadę i dupa - silnik się wyłącza. Postoję chwile (bo od razu nie chce zagadać) i pali...ujadę kawałek i znowu gaśnie.
Dodam ze, moto jest po regulacji zaworów, czyszczeniu i synchronizacji gaźników, ma nowy filtr powietrza i generalnie przygotowałem go do sezonu jak należy...
W czym więc jest rzecz? Bardzo mnie to irytuje...bo chciałem jechać na Jasną Górę w przyszłą niedziele a tu kiszka...tak się nie da jeździć i nie mam już pomysłów co to może być.
Pomóżcie, doradźcie, proszę...