przez neurot » sobota, 18 czerwca 2011, 23:39
hej,
moto z 96 roku, przejechane 42 tys. km, ostatnio oddałem na regulację zaworów i czyszczenie i synchro gaźników - nic złego się nie działo, ale ostatnie regulacje były robione z 8 tys. temu więc uznałem, że czas najwyższy,
sprzęta odebrałem, zrobiłem ok. 200 km i któregoś wieczoru dość mocno go ciągnąłem do 10 tys. obrotów,
coś delikatnie strzeliło i motocykl stracił z 30 % mocy, zrobiłem tak jeszcze z 30 km,
u mechanika zdejmujemy pokrywę zaworów i okazuje się, że przyczyną jest zawór ssący na 1 cylindrze,
dźwigienka zaworowa ułamana, podkładki i płytki nie ma, sprężyna znalazła się,
i teraz, jak myślicie...
- co mogło być tego przyczyną ? zmęczenie materiału, mikropęknięcia ? zatem mogę się spodziewać takich historii z kolejnymi dźwigienkami i innymi elementami ?
- wymieniać tylko tę jedną dźwigienkę czy powinienem już wszystkie, by wyeliminować awarię w przyszłości ?
- nie wiem co z podkładką i płytką... mechanik twierdzi, że trzeba rozpoławiać silnik... wymyśliłem, że można jeszcze olej spuścić i zobaczyć, może fragmenty się znajdą... czy faktycznie powinienem rozbierać silnik ? nie wiem w takim razie, czy to po prostu się opłaca...
być może nie opisałem czegoś precyzyjnie, ale w zasadzie na chwilę obecną tyle wiem,
z góry dzięki za wszelkie pomysły i rady,
w tym momencie każda jest dla mnie cenna
pozdrawiam