Witam
Zatem opiszę swój problem z jakim walczę już trochę czasu:
Od około 5 do 7-8 tys. obrotów w czasie jazdy ma ciężko przejść na wyższe obroty, tak jakby nie przepalał paliwa, zwłaszcza na wyższych biegach... bo na 1-2 to przy dość mocnym odkręceniu manetki przejdzie przez te obroty i ciągnie dalej normalnie.
Ustawiałem zawory ssące na 0.10~ i wydech 0,17~, gaźnik już nie wiem ile razy był rozkrecany, czyszczony i ustawiany na wszelakie sposoby, na wolnych obrotach ładnie chodzi. Wymieniałem świece i też nic nie dało. Ostatnio zauważyłem takie coś, pojechałem ją kręcić na prostej to do 4 biegu doszła do 180 i ni H** dalej, wrzucając 5 i 6 spadała prędkość i czuć było nagły spadek mocy, tak jakby się zakrztusiła i po naciśnieciu sprzęgła albo gasła albo zaczęła pyrkotać ponizej tys obrotów.
Poprostu ciężko się jedzie spokojnie, bo akurat na trasie na 6 biegu przy tych 5-6 tys juz występuje ten objaw i zeby przyśpieszyć pod górkę lub wyprzedzić to musze zredukować o 2 w dół conajmniej żeby wskoczył powyzej 7-8 tys.
Piszę do was bo już mi ręce opadają i bolą od kręcenia

Całkiem możliwe, że to jakaś błachostka którą pominąłem.
Czekam na porady Chłopaki
