Haaaaaaa, wiedzialem, wiedzialem
Dlaczego zapytalem o blokade? Juz tlumacze.
Pojechalem do Jasklowskiego na przeglad i zaproponowano mi to samo. Za jedyne 300zl moglem zdjac owa tajemnicza blokade, ktora posiada kazde moto i po niej miala sie rzeczywiscie przepustnica otwierac powyzej 60%, ktore jest w standardzie. Zainteresowany tematem zapytalem co bedzie jak nie poczuje roznicy w mocy, a jedynie w kieszeni. Maestro powiedzial, ze z pewnoscia poczuje, a w razie czego mi to zablokuja. Zgodzilem sie.
Przecial mi jakis kabelek z wiazki pod siedzeniem, podlaczyl do lapa i cos sprawdzil. Pojechal na jazde testowa i oznajmil, ze skrzydel dostal i teraz jest potwor. Pojechalem ja i nie poczulem nic. Kompletnie nic. Okazal nieskrywane zdziwienie. Poprosilem o zalozenie magicznej blokady ponownie, bo bez sensu skoro nic sie nie wydarzylo. Pan sie podrapal po glowie, machnal reka i powiedzial zebym sobie jezdzil, nic nie bedzie zmienial teraz i kiedys najwyzej mi zalozy ponownie. Jezdze juz od paru tysi km, nie czuje ogromnej nieokielznanej mocy, a grosza nie dalem za scieme. Pytalem w Piasecznie w serwisie o to cudo, ale oni nie potwierdzaja ze tak mozna cos zdzialac. W necie szukalem i nic do tej pory nie znalazlem na ten temat.
Jest jakis power commander, ale to co innego.
Tak wiec jak zaplaciles za to, moze warto hamownie zaliczyc?
