Mam taki dziwny problem - czasami moto potrafi zgasnąc sam z siebie. Bez żadnej regularności, np ostatnio zdazylo sie to 2tyg temu na swiatlach a wczoraj podczas spokojnej (40km) jazdy. Jade jade i nagle gasną wszytkie kontrolki i opadają zegary i moto gaśnie(jakby wyłączono stacyjke) ale światła i kierunkowskazy dalej działają... Zjazd na pobocze, wyłączam stacyjke, włączam ponownie - świecą się kontrolki tak jak powinny ale moto nie raguje na przycisk rozrusznika :f totalnie, jakby był wyłączony. Wtedy albo wystarczy chwile zaczekac, wylaczyc wlaczyc stacyjke ponownie i zakreci bez problemu. Chociaz wczoraj jak zgasl pomogla dopiero proba odpalenia na "pych" po 10min oczekwiania na cud.. (nie odpalił przy tej probie ale zaraz po niej rozursznik zaczal kręcić).
Ma ktoś pojęcie co się dzieje? Dodam że aku wymieniałem na nówke miesiąc temu więc od razu odpada.


