Jako, że jest zima to pogrzebałem troszkę przy moto...
Zrobiłem zaworki, wymieniłem napęd, filtry, olej, opony...
Dodatkowo zrobiłem próbę kompresji...
Kompresja wyszła mi 10,5 bara na każdym z garów +- 0,1 bara...
Licznikowo mam nabite 79.200 km..
Dotychczasowo jeździłem na Motulu 10W40 5100...
Czy jest sens przechodzić na syntetyka?
Powiedzmy 7100?
Dodam, że nie wierzę w żadne rozszczelnienia itp...
Chodzi mi o to czy jest sens już przy takiej eksploatacji ładować się w oliwę za prawie 200 zł za baniak?

