Strona 1 z 2

Jazda nocą

PostNapisane: sobota, 20 czerwca 2009, 20:26
przez lukka
Poczytajcie, gościu to nieźle napisał i jest bardzo przydatne - szczególnie teraz ...

http://wiewior.riderblog.pl/Jazda_noca_ ... ,b179.html

PostNapisane: czwartek, 2 lipca 2009, 17:58
przez wiking
Ja choc czesto zdarza mi sie jechac po zmroku to niebardzo to lubie ciagle wypatruje czy cos nie wyskakuje z rowu itp no i posmigac nie mozna bo przy wiekszej predkosci to i maly zajac potrafi nas zabic niestety

PostNapisane: niedziela, 5 lipca 2009, 19:20
przez Nyuno
Nocą lepiej mi się jeździ jedynie samochodem.

PostNapisane: niedziela, 5 lipca 2009, 20:35
przez zolwik
Nie mam rewelacji jazdy nocą bo aktualnie posiadam tylko skorupe z szybą p.słoneczna , w słońcu rewela. Nocy unikam

PostNapisane: niedziela, 5 lipca 2009, 23:17
przez firefox
Ja troszke jezdzielem noca, nic przyjemnego, ciagle trzeba miec oczy szeroko otwarte. Szczegolnie po wypadku z sarenka pol roku temu, naszczescie jechalem samochodem bo rowniez uwielbialem jezdzic noca samochodem

PostNapisane: czwartek, 21 stycznia 2010, 12:39
przez Rabinger
Noc to nie jest Moim zdaniem odpowiednia pora na latanie moto.

Sam się o tym przekonałem podczas powrotu do domu z Puław.
Trasa fajna czysto zero ruchu. Zjeżdżam ze wzniesienia (100km/h) i na samym dole leży przejechany pies. Moja reakcja szybka ale nie udana. Ominięcie psa nie trafione. Minę jego pyska pamiętam do dziś, trafiłem go. Moto podskoczyło, kierownicę prawie mi wyrwało ja sam ledwo się utrzymałem na moto. Motocykl ledwo co ustał na kołach. Serce pierwszy raz zabiło mi tak konkretnie. Pierwsza myśl jaka do mnie przyszła. Nie szuram po asfalcie. Druga trzeba się wdrapać na siedzenie bo trzymam się Tylko kierownicy. Udało się. Zyje.

W dzień bezpiecznie :) więcej światła i widać co leży na ulicy i czai się w zaroślach na poboczu. Przy prędkości znacznej świat pędzi tak szybko że nie zauważy się wszystkiego na czas.

PostNapisane: sobota, 30 stycznia 2010, 22:40
przez PozytywnieZakreconyWariat
Rabinger, w dzień też znowu tak bezpiecznie to nie jest.Więcej puszek itd..
Poza tym w dzień mamy często złudne poczucie bezpieczeństwa.Moim zdaniem w ciągu dnia chyba nawet niebezpieczniej.Szczególnie jak ludzie z pracy wyjda :fuck2:

PostNapisane: sobota, 30 stycznia 2010, 23:59
przez firefox
Jakies herezje opowiadasz :P Ja nigdy nie bede czul sie bezpieczniej w nocy, w dzien duzo wiecej widze dzieki czemu czas reakcji jest szybszy. Nie ma co porownywac zachowanie pojazdow w nocy i w dzien, bo tu podobnie, ale przede wszystkim mam na mysli zwierzyne w lasach ktora na ogol, uaktywnia sie wlasnie w nocy spacerujac po jezdni.

PostNapisane: niedziela, 31 stycznia 2010, 01:11
przez mynka_uk
Coś w tym jest nigdy nie zapomnę swojej nocnej wyprawy do Snowdoni w Walii ( jakieś 450km) . Aby oszczędzić na czasie pojechałem tam nocą droga była pusta i jechało się przyjemnie..
W Walii musiałem zjechać jednak z autostrad i zacząłem się telepać bocznymi drogami.
Nigdy nie widziałem w zyciu tylu borduków.... Tylko śmigały niczym czarty w poprzek szosy a ja się zastanawiałem czy jeszcze jakiś nie wylezie mi prosto pod koła...A trzeba wam wiedzieć że to nie były jakieś borsucze chuchra tylko łajdaki były wyrośnięte i dobrze odżywione... :)
Sam bardzo dużo jeżdżę nocą zawsze brakuje mi czasu więc prawie wszystkie moje dalsze wycieczki zaczynają się i kończą nocą, ma to swoje dobre i złe strony. Nocą nie ma ruchu i można się szybciej przemieszczać tym bardziej że i policja wykazuje mniejszą aktywność ;)
minusem są jednak wszelakie zwierzaki które nocami wyłażą na drogi...
Więc jeżeli chodzi o jazdę nocną to radził bym nie opuszczać autostrad które są zazwyczaj w cywilizowanym świecie nocą oświetlone... :)

PostNapisane: niedziela, 31 stycznia 2010, 13:52
przez PozytywnieZakreconyWariat
firefox, Fire ale ja nie neguję tego że nocą jest niebezpieczniej.Zwyczajnie dzień często daje nam złudne poczucie bezpieczeństwa...bo więcej widać itd :) Czujemy się"widziani" i włączamy nieśmiertelność :brawo:

PostNapisane: niedziela, 31 stycznia 2010, 18:39
przez firefox
PozytywnieZakreconyWariat, wiesz co, ja uwazam, ze jesli ktos wlacza niesmiertelnosc to czy w nocy czy w dzien i tak jest spisany na straty. Dzien trzeba po prostu uwazac, w nocy trzeba uwazac X 2 i to wszystko.

Ja uwielbialem jezdzic noca samochodem, uwazalem ze jak jade nad morze 500 km w dzien to strata czasu, korki w miatach itp w nocy luuuz. Do czasu, kiedy na obwodnicy Gdanka wyskoczyla mi sarna, udalo sie ja ominac ale km dalej juz nie. Nic mi sie nie stalo, samochod troche rozbity (naszczescie mala sarenka). Ha, jechalem lewym pasem, pasy ruchu oddzielone pasem zieleni z barierka i co? Gowno.

Pomyslcie co by bylo gdybym jechal na moto ?

Dzien wiecej widzimy i poprostu jetesmy wstanie szybciej zareagowac, wiekszy ruch, brak zwierzat.

Jeszcze jedna kwetia, ja staram sie omijac jazde noca, ale jak trzeba to jade zdecydowanie wolniej, wole dluzej jechac ale dojechac niz sie spieszyc do piachu.

PostNapisane: niedziela, 31 stycznia 2010, 19:49
przez guardian_angel
Święta racja. AMEN

PostNapisane: poniedziałek, 1 lutego 2010, 12:54
przez Rabinger
Popieram
Święta prawda nigdy nie wiesz co czai się w ciemnym rowie w krzakach za rogiem

PostNapisane: czwartek, 4 lutego 2010, 09:45
przez pinio
jazda w nocy:
- w sumie to nawet fajna zabawa ale :
- niebezpieczna
- ch...widać , zwierzątka, pijani itp
- nie w naszym kraju gdzie dziury możesz się wszędzie spodziewać
- tylko jak muszę to jadę
- jak nie muszę to nie jadę...
- jak nie jadę to piję ...

ogólnie nie lubię latania w nocy (nie poruszam tematu chłopaków latających na gumie w nocy po trasie toruńskiej lub tym podobnych - bo to już inna bajka - bo czasami ich w ogóle nie widać)
Oglądałem "Daleko od szosy" i tam Leszek :-))) na WSK też miał lipę bo mu po ciemku woźnica wyskoczył...ale Leszek palcem robiony nie był i mu przyp....

całuje
Pi

PostNapisane: czwartek, 4 lutego 2010, 20:53
przez goofy27
A jak jest u was z oświetleniem drogi? Na przeglądzie powiedzielimi, że lekko za wysoko mam światło, a ja ciągle mam niedosyt widoczności. Zdarzało mi się robić po 200 km po ciemku i niewiele w tym przyjemności. A od kolizji z sarną przy ok. 110 też uratowało mnie to, że przebiegała przez ulicę nie w lesie, tylko w polu i dość szczęśliwie ją dostrzegłem wcześniej, co pozwoliło mi przyhamować. Ale było blisko.

PostNapisane: czwartek, 4 lutego 2010, 23:10
przez BiEdRoN
uwazam ze dla wlasnego bezpieczenstwa dobrze jezdzic na xenonach mimo ze mozna stracic dowod

PostNapisane: piątek, 5 lutego 2010, 07:46
przez Rabinger
po zamontowaniu spryskiwaczy na światła motocykla nie powinni zabrać dowodu :P

tak przynajmniej jest w samochodach jeżeli posiadają spryskiwacze i samopoziomujące się światła to nie ma bata :)

takich informacji udzielił mi zaprzyjaźniwszy diagnosta :)

PostNapisane: piątek, 5 lutego 2010, 07:55
przez zolwik
Rabinger napisał(a):.......posiadają spryskiwacze i samopoziomujące się światła to nie ma bata :)

takich informacji udzielił mi zaprzyjaźniwszy diagnosta :)


W zasadzie jest dzaiał o xenonach i mysle że nie ma co mieszać tematów no ale jakoś one się łączą.

"samopoziomujące się światła" a jak to zrobisz ?

PostNapisane: piątek, 5 lutego 2010, 07:57
przez firefox
A nie trzeba miec jakis homologacji czy cos takiego ???

PostNapisane: piątek, 5 lutego 2010, 08:08
przez Rabinger
oj o homologacji nie wiem

przenieśmy się na temat światełek tam porozmawiamy :)


tutaj :P