Strona 1 z 1

Hyc w skuter

PostNapisane: wtorek, 29 października 2013, 10:15
przez Rotmorf
Spotkała mnie ost. niemiła sytuacja na drodze. Wyglądało to tak. Korek, jadą między samochodami: skuter, motocykl, ja, i za mną jeszcze jeden motocykl. Skuter na przedzie zjechał na prawy pas by przepuścić żwawsze motocykle. Przejechał pierwszy motocykl, no i ja. Jednak skuter nagle wrócił z powrotem miedzy auta. Nie zauważył już mnie. No i bęc. Młody się nie przyznał, sprawa poszła do sądu. (rykoszetem oberwało też auto po lewej stronie).

Pozdrawiam forumowicza chyba na CBR'ce. Wybacz, zapomniałem nicku. Chyba to był Tasman.

PostNapisane: wtorek, 29 października 2013, 11:18
przez Abek
Swiadkowie jacys? Wine dadza po obu stronach zapewne.

PostNapisane: wtorek, 29 października 2013, 11:48
przez Rotmorf
Okazało się że motocyklista który jechał za mną to mój stary znajomy.

PostNapisane: wtorek, 29 października 2013, 20:27
przez requiem5
Rotmorf, to na świadka go

PostNapisane: wtorek, 29 października 2013, 21:11
przez RAV
Rotmorf, a jakie auto ucierpiało ? Biały Citroen C5 może ? Bo kumpel z pracy miał właśnie identyczną sytuację jak ta opisana przez Ciebie i sprawa też trafiła do sądu :P

PostNapisane: sobota, 2 listopada 2013, 19:04
przez Rotmorf
tak, biała c5, nowa

PostNapisane: sobota, 2 listopada 2013, 21:29
przez MARO_M
He. Robi się ciekawie. ;)

PostNapisane: poniedziałek, 4 listopada 2013, 13:47
przez RAV
No sytuacja dość "niecodzienna" :P ponoć dzisiaj było spotkanie w sądzie, jak poszło ?

PostNapisane: poniedziałek, 4 listopada 2013, 14:07
przez KR-Ociec
Coraz bardziej nabieram przekonania do zakupu "Go Pro" , wygląda, że w takich sytuacjach to będzie najlepszy świadek i dowód :roll:

Jaki wyrok ?

PostNapisane: poniedziałek, 4 listopada 2013, 15:14
przez requiem5
jak mi kiedyś jakiś baran na skrzyżowaniu zaczął cofać nie patrząc w lusterka czy ktoś za nim jest to od tamtego momentu jeżdżę z kamerką w samochodzie "GoPro" jest ciut droższe ale tak jak KR-Ociec, mówi jest to pewne zabezpieczenie w takich sytuacjach.

PostNapisane: wtorek, 5 listopada 2013, 20:13
przez Rotmorf
Było ale na Waliców. Policja przyjęła moją wersję na piśmie. Złożyłem dowód w postaci zdjęć z miejsca zdarzenia. Uwaga ciekawostka. Kolega nie zatrzymał sie na miejscu zdarzenia, pojechał dalej do pracy. Potem nawiązaliśmy kontakt telefonicznie. Zapytałem czy jest w stanie przyjechać na miejsce. Niestety, ale podał mi swoje pełne dane bym podał go jako świadka. Powiedziałem to Panom policjantom na miejscu lecz oni uparcie twierdzili że skoro świadka nie ma na miejscu to mam podać go na Waliców. Na Waliców przesłuchujący zrobił wielkie oczy, czemu świadek nie został podany od razu, na miejscu zdarzenia. Chora sprawa. Pewnie tatuś i braciszek którzy przyjechali na miejsce, skutecznie przekonali policjantów że mój świadek jest zmyślony, i dlatego nie chcieli go przyjąć.

PostNapisane: wtorek, 5 listopada 2013, 20:29
przez KR-Ociec
Rotmorf, odpowiem Ci na to "ciekawostką" z życia wziętą:
= był jeden "wściekły" sąsiad za miedzą i wreszcie się doigrał ..... . Przybyła na miejsce Policja była przez niego atakowana "nakazem linczu" na jego adwersarzu ; tłumaczenia Policjantów nie dawały efektów. Wreszcie jeden z widzów powiedział:
- A weźcie go chłopy na stronę i mu "WYTŁUMACZCIE" tylko tak, żeby siniaków nie było !
A na to już dogłębnie zirytowany zachowaniem "wściekłego" sąsiada Policjant:
- Siniaki mogą być, żeby ŚWIADKÓW nie było ! :D

To chyba tłumaczy rangę naocznego świadka - jego BŁĄD , że się nie zatrzymał :(

PostNapisane: środa, 6 listopada 2013, 14:30
przez RAV
No niestety, świadek, który się nie zatrzymał na miejscu zdarzenia nie jest traktowany jako świadek. Równie dobrze każdy mógłby powiedzieć, że był świadkiem wypadku. Jak potem udowodnić, że był, a nie jest to "podstawiona" osoba ? Swoją drogą, kolega który się nie zatrzymał przy wypadku drugiego i pojechał dalej to trochę słaby "kolega". Nawet nie zapytał czy Ci nic nie jest ?
Osobiście nie raz byłem świadkiem rozmów motocyklistów między sobą (nawet wśród GSXF.pl) gdzie już po zdarzeniu jeden drugiemu proponował "pomoc w roli świadka". "ty powiesz, że jechałem tamtędy, a ja zeznam, że to on w ciebie wjechał, postawisz piwo i będzie gitara" Policja (zdarzają się wśród nich nie-debile) też dobrze wie o takich "świadkach", dlatego nie bierze pod uwagę zeznań osób których obecność nie została na miejscu potwierdzona chociażby. Z drugiej strony gość na skuterze też może powiedzieć, że miał świadka, który się nie zatrzymał bo promocja w lidlu była na białe skarpetki z bawełny z autografem kierownika działu mięsnego, który widział tydzień temu Dodę na skrzyżowaniu :P Na tej zasadzie tych "świadków" byłoby pewnie więcej niż faktycznie uczestników ruchu na tej ulicy :P

Swoją drogą nie wyobrażam sobie, nie zatrzymać się gdy jestem świadkiem wypadku, nawet jeżeli byłbym 15'tą osobą zatrzymującą się. Robota nie Gołota, sama nie ucieknie, a jednak zawsze może się przydać dodatkowa para rąk przy wypadku. Ostatnio gdzieś w czeluściach YT widziałem filmik jak grupa świadków podnosiła palący się wrak samochodu po wypadku z motocyklistą, a jeszcze jeden wyciągnął wtedy spod samochodu ciało motocyklisty. I tak był już na innym świecie, ale przynajmniej rodzina dostanie ciało a nie kupkę węgla. Także nigdy nie wiadomo do czego się możemy przydać, ja się zatrzymuję zawsze i tego bym chyba też oczekiwał od swoich kolegów. No ale mniejsza o większość bo się rozpisałem w zasadzie "obok tematu".

Pozdroovka, mam nadzieję że się nie poobijałeś za bardzo, no i wygranej w sądzie życzę, skoro skuter zajechał drogę niech ponosi za to odpowiedzialność.