Na prawko wybrałam się z dnia na dzień. Chyba miałam dużo szczęścia w swojej niewiedzy! Dopiero na tydzień przed egzaminem dowiedziałam się, że nie jeżdżę na tym na czym jest egzamin! Ja uczyłam się na leciwej Suzuki GS500

Kiedy instruktor wyciągnął ten właściwy motocykl w nerwach powiedziałam, że ma zabierać ten rower i oddać mi Suzi

.....Na egzaminie ósemki okazały się fajną zabawą
Kiedy ruszyłam na miasto, po krótkiej chwili usłyszałam w słuchawce: może pani przyspieszyć, tu jest do 60! Stres zrobił swoje i parsknęłam śmiechem na skutek czego zaparowała mi szybka od wewnątrz i nie wiedziałam co z tym zrobić, a co dopiero przyspieszyć!!! Kolejna uwaga jaką usłyszałam to: proszę już wyłączyć ten migacz! Poczułam się jak porażona prądem, do dzisiaj wręcz obsesyjnie pilnuję migaczy
Jeden chłopak, który ze mną zdawał miał poprawkę, bo zahamował zbyt gwałtownie i przewrócił motocykl
Generalnie uważam, że należy podejść do egzaminu na spokojnie i nie próbować na siłę pokazywać jak dobrym jest się motocyklistą
