W fotografii mawia się że najgorszymi "obiektami" są zwierzęta i właśnie dzieci, bo nigdy nie wiadomo w której sekundzie i co im przyjdzie do głowy. Z tej samej zasady staram się wychodzić na codzień dlatego też nie ma mowy u mnie o takim rozwiązaniu. Nawet w samochodzie jak mam do przejechania 200 metrów to zapinam małemu (3 lata z kolei

) pasy, choć on mocno protestuje, bo chce jechać obok taty itd. Nie ma ! bez przywiązania go do stałego elementu nadwozia nie ruszę z miejsca a na moto po prostu nie ma takiej opcji, więc z zasady odpada taka jazda.
Wiemy wszyscy (którzy mamy), że nasze pociechy bardzo chcą iść w nasze ślady i to co kręci nas to też fascynuje ich, ale starajmy się by ta fascynacja nie przerodziła się w traumę (w najlepszym przypadku gdyby coś poszło z deka nie tak). Będzie dzieciak trochę starszy to mu się kupi jakiegoś pocketbike czy inny mały motorek, niech się uczy.
[ Dodano: 27-05-11, 09:03 ]Rany przeczytałem jeszcze raz co napisałem to trochę taką moralizatorską gadką mi to zaleciało, choć nie o to mi chodziło

Jak za czasów tych "dawnych i pięknych"

"starajmy się my, o dobro wszystkich !!!" buahahaha ale komuch ze mnie wyszedł
