A ja 3000 km to wolał bym zrobić w tydzień i trochę bym pozwiedzał

Bieda jak jedziesz na motocyklu, widzisz świetny zamek/widok/zatoczkę/rzeczkę/jezioro itp i nie możesz się zatrzymać bo czas goni
Dlatego z kumplem z którym najczęściej jeździmy to z reguły umawiamy się tylko na ilość dni urlopu

Nie planujemy gdzie jedziemy tylko czas który poświęcimy (tak żeby wiedzieć jak i na ile się spakować). Naprawdę polecam taką metodę wszystkim tym którzy chcą wypocząć na urlopie
Jak Ci się nie chce to stajesz, jak jesteś zmęczony to rozbijasz namiot, jak jesteś głodny to jesz - nic i nikt Cię nie pogania i nigdzie nie jesteś umówiony na godzinę
