kaamos napisał(a):No popatrz, a ja, mimo wszystko, dostałem na drugi dzień ochrzan, że bladym świtem w sobotę pracuje silnik
Każdy ma prawo do pracy, nawet silnik

[/quote]
Ja po odpaleniu (bez ssania) trzymam odrobinę gazu przez kilkanaście sekund i już obroty trzyma. Tylko podczas jazdy trzeba mu jeszcze dać kilka kilometrów na zagrzanie, bo przy mocniejszym odkręceniu gazu się zadławi. Ale właściwie czy można jakikolwiek motocykl dogrzać, jadąc w zimie kilka kilometrów do pracy/na uczelnię?[/quote]
Tzn nie trzymam go na ssaniu 10 min. Góra minutkę, albo nawet krócej. Odpuszczam ssanie i lekko dodaje gazu na manetce. Ssanie bardzo pogarsza smarowanie cylindrów

kaamos napisał(a):W sprawie hamulców, to wszystko zależy od stanu układu, czyli jakości klocków, czystości zacisków i zużycia przewodów i tarcz. Jak się oto dba, takie ma się heble. Wiem, bo wyczyściłem nalot i szlam po starych płynach z zacisków, do tego wymieniłem ponad 16-letnie przewody i nagle okazało się, że tłoczki chodzą bez oporów, a hamulce są lepiej wyczuwalne (albo po prostu ja zacząłem tak rypać po heblach, skoro w końcu mi działają jak ta lala

)
Ja na hamulce nie narzekam.
Lekko nacisnę palcem i czuć opór hamowania. Jak dbasz, tak masz - dokładnie!
Jedynie co, to spory promień skrętu i nie wiem jakby to nazwać... Pewnego rodzaju toporność w prowadzeniu... Ale to jest mocno subiektywne.
Uważam, że zadbany motocykl, nie wykazujący cech zmęczeniowych jest bardzo dobra maszyną...
Sporo sztuk mogło być w duużo lepszym stanie, gdyby nie trafiły w ręce katów motocykli oraz raz do roku odwiedziłyby serwis...