przez marianopala » niedziela, 21 października 2012, 10:06
koledzy przestudiowałem temat ale nikt nie miał podobnego problemu co ja, wiec opisze co sie stało. jezdziłem jakoś niedawno wieczorem i prawie wyjezdziłem paliwo do zera, ale nie wiedziałem o tym i nastepnego dnia odpaliłem moto, było wszystko ok, ,po chwili zaczął pracować jakby na 3 gary, przerywać, no to rura na stacje, zalałem 3/4 baku i myślałem ze to przez brak paliwa ale nie.. przegoniłem go 30 km i niezależnie od pozycji kranika cały czas to samo, tzn po odpaleniu (czasem trzeba b. długo krecic..) chodzi normalnie na 4 gary, pochodzi z 2 minuty i zaczyna chodzić na 3.. zdiagnozowałem który garnek był felerny i wymieniłem tam świece (jedną.. mogłem kupic od razu wszystkie 4..). Przez troche był spokoj i po 100km znowu to samo.. Rozebrałem gaźnik od 4 cylindra i wyleciała mi nie wiem skad jakas mała dyszka z okolic komory pływakowej (bez gwintu, nigdzie nie przykręcana, chyba gdzies wkłądana tylko, ale nie mam foto ;( ). I z wolnych obrotów chcąc przyspieszyc moto sie dławi pyrka i ciagnie normalnie dopiero od 6k rpm. Ma ktos jakis pomysł co to moze byc ?
Lewa w Górę !