Po nagrzaniu silnika i przejechaniu kilkunastu kilometrów zawsze miałem tak, że obroty oscylowały w zakresie 1300 RPM +- 50 RPM.
Dziś zobaczyłem, że pomimo upalnego dnia dobrze nagrzanego moto, obroty ciężko wskakują na 1300. A nawet jeśli wskoczą, to po przejechaniu parunastu metrów spadają do 1000 i z trudem podnoszą się do wyższych wartości.
Do tego. Po zgaszeniu gorącego silnika i ponownym jego zapaleniu po kilkunastu sekundach, obroty znów oscylują wokół tysiąca. Silnik zachowuje się tak, jakby z wielkim trudem miał wejść wyżej.
Po zapaleniu świateł mijania obroty spadają i ciężkawo się podnoszą. Po zapaleniu drogowych obroty potrafią spaść nawet o 300 RPM. Nigdy wcześniej tak nie było.
Reakcja na gaz jest bezproblemowa.
Nie dymi, a świece wymieniane miesiąc temu są praktycznie białe. Zero nalotów i osadów.
Dziś pierwszy raz syczało ze zbiornika paliwa.
A w obrębie kranika dochodzą takie "puste" dźwięki, coś w rodzaju pompowania przez siłownik hydrauliczny. Sam kranik w pozycji ON i RES wibruje wraz z tym pustym dźwiękiem. Na PRI jest spokój, ale problem obrotów nadal pozostaje...
Moto na zimno i ciepło zapala bezproblemowo.
Regulacja zaworów i synchro robione.
Wnioski:
1.Stawiałem na akumulator, ale po wypięciu go i podłączeniu do prostownika pokazuje, ze jest FULL. Mimo wszystko coś jest z nim chyba nie tak, bo lekko syczy podczas ładowania. Może być na Full ale i tak już bardzo słaby.
2. Czy GSX600F 2000 r ma pompę paliwa, elektryczną czy podciśnieniową. Słychać takie puste pompowanie czegoś...
Jak już wskoczy na 1300 RPM to pięknie je trzyma, ale przejechanie się kilkunastu metrów znów powoduje spadek...
Z góry dzięki za Wasze pomysły

