Przebywam w Anglii, ostatnio 2 tygodnie temu kupiłem GSXa 600 z 2001 roku od pól-dziadka co go miał od 5 lat.
Mówił , że od 2 lat brał motor tylko żeby zrobić MOT, ostatni przeszedł 2 miesiące temu, stargowałem szybko na 700F
i do domu, busem
Tam normalnie odpalił , ani kropelki oleju na podłodze, w domu też stał odpaliłem mo może ze dwa razy.
Przejechałem się w kółko. Oleju w silniku poniżej LOW, raz jak zakręcił to nawet jak by wałem jeb...
i jak stał to się plamy oleju zaczeły robić kilka dni temu. Przed weekendem kupiłem Honde CBR600 F3, zapomniałem o Suzuki.
Ale się przyglądąc zacząłem od 2 dni i noirmalnie aż krople oleju sie wałają wszedzie pod spodem, najwięcej cieknie z tej jakiejś dorobionej nakrętki
( zobaczcie zdjęcie bo nawet jak to sie nazywa taki ze mnie mechanik...)
Domyslam się ze pomimo , że wygląda strasznie to łatwo to zrobić.
Tam jest nakrętka na trzech jakiś podkładach, ze zwalonym gwintem można sobie kręcić ...
ale zanim ją ruszyłem to raz kapnęło na jakiś czas po okręceniu to prawie jak ciurkiem.
Potrzebuje Mentora
ale szybko łapie, niby
Nie chcę nikomu truć na darmo i głowę zawracać, więc za dobre ukierunkowanie mogę zapłacić poprostu, mam 3 dni wolnego i chciał bym w tym czasie to ogarnąć...

