Olejekai pracują z charakterystycznym i niepowtarzalnym odgłosem, ale nie przesadzajmy, że tak jakby miały się zaraz rozpaść.
Może wyeksploatowane piece tak, ale zdrowe serce pracuje miarowo, bez stuków czy innych niepokojących dźwięków.
Nie zauważyłem w moim jajku aby zimny silnik pracował głośniej niż rozgrzany.
Na rozgrzanym bardziej tylko słychać szelest zaworów, ale to normalne bo olej jest bardziej płynny.
Czasami u mnie usłyszę stłumiony odgłos pracy kosza sprzęgła i tyle z odgłosów z wnętrza silnika.
Jeśli gaźniki nie są wyrypane i rozregulowane, kosz sprzęgła nie ma dużych luzów na amortyzatorze zrywu a łańcuszek rozrządu jest napięty, to olejak nie puka, stuka czy co tam jeszcze sobie ktoś wymyślił.
Ja wiem jedno, te silniki aby pracowały płynnie i bez dziwnych odgłosów, muszą mieć idealnie wyregulowane gaźniki i luzy zaworowe.
Już z samymi zworami, robota niby prosta, ale sporo osób (nawet mechaników) popełnia wiele błędów - niby wyregulowane, ale jednak nie do końca poprawnie.
Nawet niewielkie niedomagania w tych układach powodują nierówną / pulsacyjną pracę silnika, który właśnie wtedy zaczyna wydawać z siebie dziwne odgłosy.
Pewnie, że nie ma co porównywać silnika, który ma 20 tkm. z takim co nakręcił 120 tkm. ale nie można generalizować, że każdy olejak ma pukać, stukać, dzwonić - tak powstają opowieści z mchu i paproci
