Strona 1 z 1
Naprawa opon "na gorąco"

Napisane:
poniedziałek, 9 lipca 2012, 16:22
przez kojak83
Tak jak w temacie, proszę osoby, które miały styczność z tego typu naprawami opon w moto, czy jest to bezpieczne. Wiem, że naprawianie opon motocyklowych nie jest zalecane ale szkoda mi tej opony bo jeździłem na niej 3 tygodnie od nowości. Pęknięcie jest wielkości cienkiej szpilki i nie jest w miejscu styku z jezdnią tylko wewnątrz rowka bieżnika. Nigdy nie miałem tak naprawianych opon i nie wiem czy podchodzić do tego z dystansem czy nie ma się czego bać

Wulkanizator mówił, że dobierają mieszankę taką samą jak ma dana opona i wtapiają ją w dziurę. Ja tam nikomu z mechaników nie wierzę więc wolę zapytać użytkowników


Napisane:
poniedziałek, 9 lipca 2012, 16:36
przez moro99
kojak83, ja mam klejona opone.
Niby sie tego nie robi ale ja mam sklejona i NIC sie nie dzieje wiec pewnie rob nic nie powinno sie stac.
U mnie mialem gwuzdz w tym samym miejsc jak ty

Napisane:
poniedziałek, 9 lipca 2012, 16:55
przez Budzik
kojak83, gof, mial podobna sytuacje, 4 dni po zakupie zlapal gume, i zalatal u wulkanizatora. jezdzi do dzis i nic sie nie dzieje

Napisane:
poniedziałek, 9 lipca 2012, 20:15
przez blue angel
Mi wbili kołek i powiedzieli max 80 km/h jeździłem pełne 2 sezony a i 220 km/h było jak się zapomniałem. też miałem pomiędzy bieżnikiem. Jak zrobi to dobry zakład a nie kolega w garażu to spokojnie mozna jeździć. Z tym że dochodzi ci kolejne miejsce do kontroli przed jazdą. Mi tak zostało że do dzić obracam koło żeby obejrzeć bieżnik - przed dłuższą trasą oczywiście


Napisane:
poniedziałek, 9 lipca 2012, 20:38
przez kojak83
Ja tam teraz to w ogóle boję się robić dłuższą trasę bo przez ostatnie 4 tygodnie miałem 2 razy dziurawą oponę i uszkodzony korek spustowy oleju

ciekawe co będzie następne

Niby to nie są wielkie usterki ale jestem nerwowy jak mam jechać do pracy albo gdzieś nie daleko a co dopiero dłuższy wypad

Nerwy mijają jak ruszę i zaczynam czerpać przyjemność z jazdy ale jak idę na parking stresuję się tym co zastanę


Napisane:
wtorek, 10 lipca 2012, 08:45
przez plaski
Ostatnio podczas zmieniania gumy usłyszeliśmy z Lewym, że dla wypróbowania łatanej opony koleś założył ją na paradę ślubną. Nie muszę wam chyba tłumaczyć po co. Wrócił na drutach i z całym zapasem powietrza w kole.
Nie wiem jeszcze, na szczęście, jak łata się takie opony ale jeśli dobrze pamiętam to wkręca się coś do opony od środka.
Lewy jest bardziej zorientowany w temacie to może skrobnie coś na ten temat.

Napisane:
wtorek, 10 lipca 2012, 15:55
przez szybki_czopek
To może i ja powiem że pilot road 2 mam połatanego z tyłu i powiedziano mi że max prędkość jaka jest dla niej bezpieczna spadła, ale moja sześć-setka i tak się do takiej nie rozbucha więc tak naprawdę nic sie nie dzieje... Dodam że przejechane mam od naprawy 4kkm.

Napisane:
środa, 11 lipca 2012, 04:54
przez kojak83
Dzięki za opinie. Wczoraj odebrałem od naprawy i na razie jest spoko

Zobaczymy co będzie po dłuższym czasie


Napisane:
sobota, 14 lipca 2012, 09:11
przez Manso
Co do tego jak się łata opony, to nie spotykałem się z wtapianiem. Częściej, dziurka jest rozwiercana odpowiednim wiertłem, i wciągany jest w nią silikonowy pasek nasączony dodatkowo klejem.