Strona 1 z 2

Kołkowana opona xP

PostNapisane: czwartek, 17 kwietnia 2014, 18:51
przez benek1994
witam :D jest sprawa :P ktoś może śmigał na kołkowanej oponie ?
kupiłem jakiś miesiąc temu oponę od " handlarza ", opona " nowa ", bieżnik 95-100 %, nawet śladów użytkowania nie było, troszke pośmigałem i zobaczyłem coś dziwnego.. opona była kołkowana xP kołek ma szerokości z 4 mm i długości z 7 mm... oponka firmy metzeler. kurcze troszkę jej szkoda bo bieżnik jak nowy. ;/ może z 500 km na niej polatałem

PostNapisane: czwartek, 17 kwietnia 2014, 19:15
przez paavo91
Moim zdaniem jeśli to tylna opona to można by pojeździć ale zawsze istnieje ryzyko, że się coś stanie zwłaszcza przy większej prędkości.

PostNapisane: czwartek, 17 kwietnia 2014, 19:16
przez DeElcano
jeździć możesz, ale szafy nie zapinaj.

PostNapisane: czwartek, 17 kwietnia 2014, 19:24
przez BiEdRoN
Ja śmigałem na kołkowanym metzelerku, w pierwszym jajcu i było :brawo: mimo opinie że taką opona to szrot

PostNapisane: czwartek, 17 kwietnia 2014, 19:30
przez benek1994
Tak tylna oponka :p kolek jest na biezniku, hmm wgl to z wierzchu jest koloru opony a w środku jakby pomarańczow3, no ale ten sezon posmigam na niej :), heh i nigdy więcej opon od handlarzy ;D

PostNapisane: czwartek, 17 kwietnia 2014, 19:53
przez ziomek4000
Ja swoją oponę w Iksie zakołkowałem w poniedziałek. Trafiłem na gwoździa a że opona praktycznie nowa to padła decyzja o naprawie. Rozmawiałem z mechanikami i mówią że można normalnie jeździć.

PostNapisane: czwartek, 17 kwietnia 2014, 20:11
przez DeElcano
ziomek4000 napisał(a):Rozmawiałem z mechanikami i mówią że można normalnie jeździć


Przeczytajcie ten artykuł, napisane jest o oponach od handlarzy oraz o łatanych (kołkowanych) oponach.

http://www.scigacz.pl/Opony,motocyklowe ... 10947.html

PostNapisane: czwartek, 17 kwietnia 2014, 20:50
przez benek1994
Dobry artykul pokazujacy prawdziwe realia :p niestety

PostNapisane: piątek, 18 kwietnia 2014, 05:26
przez RAV
Ja latam na kołkowanej :) złapałem gwoździa podczas wyjazdu na trasie tuż przed granicą. Zalepili mi oponę i dalej wio. Było to w 2012. Do dzisiaj nic się nie dzieje z nią a nie raz latałem z max prędkością.

PostNapisane: piątek, 18 kwietnia 2014, 08:58
przez DeElcano
no cóż :D Polak z oszczędności to nawet piankę montażową napierdzieli do środka i też pojedzie ;) i nawet będzie się tym chwalił :brawo:

"Praktycznie żaden poważny producent opon motocyklowych nie przewiduje możliwości napraw ogumienia bezdętkowego. Oczywiście w specyficznych, ściśle określonych przypadkach uszkodzeń, opona może być naprawiona i następnie bezpiecznie użytkowana, ale generalnie rzecz biorąc gwóźdź albo śruba w czole opony oznacza konieczność kupna nowej gumy. Dotyczy to szczególnie sportowych opon o wysokich indeksach prędkości i nośności. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że opona może ulegać dalszej destrukcji w czasie użytkowania. Przy większych prędkościach zachodzi obawa powstawania drgań, jednocześnie taką oponę trudno jest poprawnie wyważyć"

PostNapisane: piątek, 18 kwietnia 2014, 09:14
przez RAV
DeElcano, jak najbardziej tak. Żaden producent opony nie zaleca jej naprawy. A względy takiej konieczności wymiany na nową są oczywiste :D Gdyby mi opona poszła na bocznej ściance to bym płakał, ale ja złapałem gwoździa w rowku bieżnika, tak więc część zakołkowana opony nawet nie ma styku z podłożem, przez co tak bardzo nie pracuje. Z wyważaniem nie miałem problemu, ale to że ja nie miałem to nie znaczy oczywiście że w innym przypadku nie będzie takiego. Każdy przypadek uszkodzenia opony jest inny i podlegać powinien osobnej weryfikacji. Ja swoją łatałem na trasie (nie było innej opcji) a po powrocie z Rygi podjechałem do profi wulkanizatora na ocenę wykonanej naprawy (nie darzyłem zaufaniem zbytnio "fachury" z Sejn). Powiedziano mi, że spokojnie mogę latać na tak zrobionej oponie i nic z nią się nie powinno dziać. Styrałem ją już nieco więc i tak czeka mnie wymiana na nową, ale swoje przejechała.

PostNapisane: piątek, 18 kwietnia 2014, 15:27
przez DeElcano
No ja aż taki kozakiewicz nie jestem, żeby latać V-max na łatanej oponie, tym bardziej że mowa tu o "nowym" kapciu, tzn. że z jakiegoś powodu został przewiercony. Leczenie droższe ;)

PostNapisane: piątek, 18 kwietnia 2014, 18:01
przez unio
Moja kumpela jak kupiła ER5 to zaraz złapała gumę wyjeźdżając od sprzedawcy. Koleś zrobił jej na miejscu jak należy wstawiając kołek z zestawu. Jeździła dwa sezony i dalej sprzedała z tą sama oponą a kołek tak sie wtopił w opone że ciężko było później znaleźć go obracając kołem.

PostNapisane: wtorek, 22 kwietnia 2014, 10:10
przez plaski
Koleś z serwisu motocyklowego założył starą oponę z kołkiem na paradę ślubną i wytarł ją aż do drutów. Kołek dalej się trzymał, więc nie wygląda na to że to takie niebezpieczne.
A spotkał się w ogóle ktoś z wypadkiem spowodowanym przez takie łatanie?

PostNapisane: wtorek, 22 kwietnia 2014, 11:55
przez Miksol
ja mam dwa kołki i raczej będę szukał na wymianę... Conti fajne i duuużooo bieżnika, ale sama myśl, że dwa kołki w gumie nie jest zbyt przyjemna przy 200+ :?

PostNapisane: wtorek, 22 kwietnia 2014, 19:55
przez benek1994
plaski no właśnie niby to niebezpieczne itp xP ale latam już na niej jakieś 500 km, gumy nie palę :P no może troszkę.. :P, latam momentami powyżej 200 km/h i nic się nie dzieje :)

PostNapisane: wtorek, 22 kwietnia 2014, 20:50
przez kaamos
benek1994 napisał(a):latam momentami powyżej 200 km/h i nic się nie dzieje


Nie wypowiadam się na temat bezpieczeństwa opon kołkowanych, bo się nie znam, ale to zabrzmiało jak "gram w rosyjską ruletkę, czwarty raz spust naciskam i nic się nie dzieje" ;)

Plus od siebie dodam, że jak kołkujący zaleca nie przekraczać 160, czy tam iluś, to ja interpretowałbym tak, że gwarantuje ci działanie tego kołka do 160, a powyżej też będzie działać zapewne, ale może wystąpić sytuacja, w której nawali i wtedy będzie nieciekawie.
Opona sama z siebie traci właściwości ze starości i od warunków atmosferycznych, a w punkcie utraty integralności jest narażona zwłaszcza.

Ja osobiście złapałem śrubę w oponie, na której jeździłbym jeszcze z 1 sezon, ale wolałem wymienić (choć przyznam, że zasięgnąłem języka u wulkanizatora, który zresztą odradził łatanie). Na pewno na kołkowanej trzeba regularnie (codziennie) sprawdzać ciśnienie, a już na penwo przed ostrzejszą jazdą.

Plus można sobie wmawiać, że będzie się jeździć spokojnie, ale i tak wiadomo, że pojedzie się tak, jaki będzie się miało humor, a o kołku się zapomni, albo "e, raz odkręcę, nic się nie stanie"...

Takie jest moje zdanie, ale co ja tam wiem.

PostNapisane: wtorek, 22 kwietnia 2014, 21:15
przez ziomek4000
kaamos napisał(a):Ja osobiście złapałem śrubę w oponie, na której jeździłbym jeszcze z 1 sezon


Widzisz ja złapałem gwoździa w oponie która miała przebiegu koło 1 tysiąca kilometrów. Czyli jeszcze długo pojeździ i dla tego zdecydowałem się na kołkowanie.

PostNapisane: wtorek, 22 kwietnia 2014, 21:53
przez kaamos
Zawsze trzeba znaleźć ten złoty środek między jakością, a finansami.
Dla tego u mnie to była kwestia 1-1,5 roku, to już poświęciłem, bo przynajmniej nie chodziło mi ciągle po głowie "czy to rozsądne tak jeździć, czy powinienem dać na luz?"
wybuchnąć raczej nie wybuchnie, ale jak kołek puści, powietrze zejdzie przy spokojnej jeździe, lub na prostej (i się tego nei zauważy), to potem na winklu można się zdziwić.
Powiem tak: na początkach kariery motocyklowej i do jazdy spokojnej, po mieście i okolicach, powinno wystarczyć. Przed trasą robi się motocykl tak, żeby w trasie nie mieć bólu głowy. Do ostrej jazdy, to jak kto lubi. Na pewno ciężko byłoby należycie kontrolować stan opony, z której powietrze może zejść w kilka minut, a i sama guma narażona jest na większe obciążenia.

W razie czego jest jeszcze opcja sprzedać - pewnie ktoś się znajdzie, kto kupi i parę groszy się zwróci.

Osobiście, jakbym w nowej oponie złapał gwóźdź, to o ile sytuacja finansowa pozwalałaby, w pierwszej kolejności spróbowałbym upłynnić dziurawą gumę i kupić sobie nową, a w drugiej kolejności zastanowiłbym się, czy będę wyjeżdżał w najbliższym czasie w trasę, albo jeździł sportowo. Jak mi wyjdą 3 miesiące dojazdów po mieście tylko, to kołek i mam 3 miesiące na wykombinowanie, co dalej ;)

Chyba nie ma sensu, żebym się dalej wypowiadał, jako że kołkowanej nie miałem, ani nie jestem wulkanizatorem/producentem opon/mechanikiem, więc moja opinia jest w najlepszym wypadku niemiarodajna.

PostNapisane: środa, 23 kwietnia 2014, 05:38
przez Gof
Ja po 200 km na nowej gumie złapałem kapcia (szkło w oponie) - to się nazywa pech. Naprawili i nic się nie działo, ładnie się wyważyła, powietrze nie schodziło i przelatała tak 23 tys. km (a potem poszła razem z moto do requiem5).