A ja wam opowiem moja historie
Zobaczymy jakie macie propozycje bo mi się juz pomysły skończyły co może być zepsute, mojemu znajomemu mechanikowi też
Otóż, jade sobie pewnego pięknego dnia autostradą 160 km/h...na przed najbliższym zjazdem odpuściłem gaz i zszedłem sobie spokojnie do 60 km/h, zjechałem z autostrady, redukcja do 4 biegu, odpuszczam sprzęgło gaz i nagle z wydechu bardzo dziwny dźwięk i mocy nie było, jakby na jeden garnek padł...no to myślę świeca. Akurat do rodzinki miałem blisko świece pod ręką więc pojechałem. Faktycznie śiweca na 2 cylindrze nie miała iskry.
Wyczyściłem wszystkie 3 pozostałe i wkręciłem nową (dodam że świece były wymieniane jakieś 1,5 miesiąca temu, tak jak i olej, filtry, zawory regulacja i gaźniki synchro).
Odpaliłem pięknie bez problemów, jedynka ruszam..300 metrów ujechałem i dokładnie to samo się stało...
Od tamtego czasu (2 tygodnie) męczę się z tym i męczę...
Dodatkowe objawy...hmmm...może to że moto po czyszczeniu świec odpala pieknie na jałowym może chodzić i 10-15 min. bez problemów..siada się rusza i po chwili kaplica, znowu świece zalane i brudne.
Wymieniłem kable wysokiego napięcia bo myślałem że moze iskra znika jak się rozgrzeje, mechanik jeszcze raz do zaworów zaglądał wszystko ok, kompresja w cylindrach zajefajna i równiutka, czyściłem gaźniki (okazało się ze były bardzo brudne ale to tez nic nie dało) zaglądałem do kranika czy nie jest zasyfiony, było ok...
Wiem że długa opowieść ale będę wdzięczny wszystkim którzy ją przeczytają i podrzucą jakieś pomysły.