No i mi się przytrafił problem z napięciem z którym nie bardzo mogę sobie poradzić.
Oto małe streszczenie może komuś przyjdzie jakiś pomysł.
W poniedziałek zrobiłem małą traskę ok. 200 km, cieszyłem się że zjechałem przed burzą.
W środę chciałem pojechać coś załatwić podchodzę, przekręcam kluczyk i dupa nic, zero.
Wróciłem przebrałem się wziąłem miernik.
Pierwsze co zrobiłem to aku i zdziwienie 7V z groszami.
Wymontowałem podłączyłem do dużego prostownika samochodowego gdzie mam opcję na moto-patrzę a wskaźnik prostownika tak pokazuje jak by był już naładowany pomimo że ma 7V
Zostawiłem na noc i na drugi dzień zdziwienie bo jeszcze mniej ok. 6V
Podłączyłem do lepszego który ma różne cuda i tam błąd wyskakuje "niskie napięcie" i nie ładuje.
Stwierdziłem aku kaput trzeba nowy.
Aku przyszedł, podłączyłem i nic zero. Znów miernik na aku 12,7V więc pomyśłałem bezpieczniki.
Najpierw te pod siedzeniem, wszystkie dobre.
Zdjąłem boczną owiewkę i sprawdzam bezpieczniki i tu niespodzianka-jeden z bezpieczników 30A przerwany, wymieniłem i biorę się za sprawdzanie drugiego.
Nie mogłem go dobrze złapać więc wyjąłem wtyczkę która tam jest.
Gdy już wysuwałem drugi bezpiecznik coś chyba zwarłem przy tej wypiętnej wtyczce bo zaiskrzyło.
Myślę sobie zaiskrzyło to może znów się przepalił, więc obydwa sprawdzam, są dobre.
Stacyjka i nic to samo.
Zacząłem sprawdzać jeszcze raz bezpieczniki pod siedzeniem, kable, kosę, zmostkowane kable przy klamce sprzęgła. Tam gdzie mogłem popryskałem kontaktem s i kontaktem u.
Chciałem też odczepić kostkę od stacyjki ale nie mogę jej porządnie złapać, słabo wystaje z przodu z pod półki i zmęczony dzisiaj już sobie odpuściłem.
Teraz siedzę i się zastanawiam. Co jeszcze?
Moto cały czas stał i stoi pod chmurką przykryty plandeką. Burza i opady były nie małe ale to chyba nie sprawa zawilgocenia, zresztą trochę dziwne z tym pierwszym akumulatorem miał tylko 8 miechów.
Jakieś pomysły bo jestem
