Urwałem i ja dyszę do synchro w gaziorze
Przedstawiam jeden z możliwych "patentów" na rozwiązanie problemu, zalety: możliwość podpięcia waku bez obaw o rozklejenie
1. - zaopatrzyć się w zarobioną=rozkielichowaną końcówkę przewodu ham. miedzianego o dł. +/- 1,5-2cm max. o śr. wewn. 3mm !!! (po zewn.=4,8/5mm)
2. - rozwiercić w kapturku gaźnika w miejscu urwania króćca wiertłem 4,8/5mm
3. - nawiercić od strony połączenia z gaźnikiem na gł.=1-1,5mm !!! wiertłem 7,8/8mm rozwiercony otwór - WAŻNE !!! NIE GŁĘBIEJ - aby "schowało się rozkielichowanie !!!
4. - wiertło 7,8/8mm , którym wierciliśmy przed momentem, zeszlifować na płasko aby otrzymać frez - rozwiercamy ww. otworek na gł. MAX.= 0,5mm !!!! - aby schować kielich, który z tej strony jest płaski, odwrotnie niż "robi" wiertło.
5. - wklejamy przewodzik (może wystawać na MAX. 0,3mm nad płaszczyznę dekla !
6. - kupujemy oring 6/6,5mm cienki ! celem doszczelnienia
7. - możemy zalożyć ten oring doszczelniający jako drugi do oryginalnego
8. składamy do kupy
Zaleta: tego króćca nie urwiemy a możemy zakładać końcówkę do waku bez obaw, że urwiemy ponownie ściągając wężyk
