przez lewmichal » poniedziałek, 30 lipca 2012, 16:52
RAV, spoko, wiadoma sprawa zmęczenia nie da się zwalczyć. Wiem coś o tym po wczorajszym powrocie ze zlotu. Wróciliśmy z Płaskim koło 3 w nocy. Ze zlotu wyruszyliśmy o 12 (południe) po wizycie na alkomatach. Trasa jak zwykle z przygodami. Najpierw postój i sielanka nad jeziorem, potem ulewa i jej efekty na trasie, co bardzo spowolniło jazdę. Musieliśmy zachaczyć jeszcze o Wawę. Tam nam zeszło też dużo czasu. Cała trasa w przeciwdeszczowcach na kombinezonach ze względu na lokalne opady na trasie. Gorąco jak w piekarniku w tych termosach przez co zmęczenie się kumulowało. Za Warszawą postój na żarcie (zeszła kolejna godzina) i secik meczu Polska:Włochy. Znowu spadł deszcz i ruszyliśmy na mokrą drogę przed północą znowu w termosach. Przejechaliśmy parę kilosów i zaczeliśmy zasypiać na moto i zrobiło się niebezpiecznie. Zero kontroli nad organizmem, aż w końcu wjazd na stację i walnęliśmy się na godzinę na asfalcie, żeby trochę pospać. Po drzemce było już dużo lepiej, ale przed Lublinem znowu zaczęło się czuć utratę kontroli przez dobijający się sen, ale jakoś udało się wrócić.
Co do samego zlotu, to kto nie był niech żałuje. Jak zwykle było fachowo. Mogę zaryzykować, że chyba to był najlepszy zlot. M. in. dzięki towarzystwu [SCH] Marcin i JenJer i jeszcze paru osób spoza forum.
Unio, Ciebie jakoś nie mogliśmy spotkać, tylko moto widzieliśmy. Stało cały czas w tym samym miejscu.
Było jeszcze parę Jajec i nowych 650. Imbryka nie zauważyłem.
Na Litwę niestety nie pojechaliśmy, bo w czwartek za mocno zaczęliśmy zabawę:) Może następnym razem. Ogólnie wyszło mi ponad 1000 km. Pogoda super przez cały zlot, nie licząc powrotu, ale zaliczamy to do kategorii przygody i kolejnego doświadczenia.